Ksiaz Castle in Poland Schloss Fürstenstein in Polen
Tu jesteś: » Warto zobaczyć » Jedlina Zdrój - Zawsze atrakcyjna!

 

    Jedlina-Zdrój, to małe miasteczko pod Wałbrzychem, cieszące się statusem uzdrowiska.
    Nie jest miastem typowym dla wywodzących się z czasów średniowiecznych grodów z centralnie położonym rynkiem, ratuszem pośrodku i prostopadle biegnącymi na wszystkie strony świata ulicami. Uzdrowisko nie jest samodzielne, bowiem jest częścią składową  PPU Szczawno-Zdrój. Nie jest też Jedlina miastem przemysłowym, nie bryluje w rozwoju rzemiosła i handlu, nie posiada wielkich atrakcji turystycznych. Nie góruje ani obszarem, ani liczbą ludności w porównaniu do innych miast nie tylko Dolnego Śląska, ale i  powiatu wałbrzyskiego.
    To wszystko co tu powiedziałem wskazuje tylko jak trudna jest pozycja wyjściowa, aby zaistnieć w środkach przekazu, stać się miejscowością medialną, przebić się z promocją atrakcji turystycznych, by w konsekwencji przyciągnąć do miasta rzesze turystów, kuracjuszy, wczasowiczów, a tym samym ożywić miasto i wzbogacić jego mieszkańców.
    O Jedlinie-Zdroju od pewnego czasu mówi się i pisze pozytywnie, znacznie częściej niż o wielu  większych, ważniejszych i renomowanych miejscowościach na Dolnym Śląsku. Jedlina jest wszędzie, w prasie, radiu, telewizji, internecie, w księgarniach i bibliotekach, w konkursach i imprezach promocyjnych. O walorach przyrodniczo-krajobrazowych miasteczka położonego w bezpośrednim otoczeniu gór i lasów napisałem powyżej w eseju „Jedlina-Zdrój – miasto w parku”. Co jeszcze innego przynosi rosnącą sławę temu uzdrowisku?
    Jedlina inwestuje w infrastrukturę techniczną, buduje nowe obiekty sportowe i turystyczne,  rewaloryzuje obiekty ważne dla podniesienia statusu uzdrowiska. Jedlina jest aktywna na polu kulturalno- sportowym, organizuje duże imprezy rozrywkowe, konsekwentnie dba o promocję miasta. Była trzykrotnie nominowana do Dolnośląskiego Klucza Sukcesu, aż wreszcie w  roku  2008 została laureatem tej prestiżowej nagrody w kategorii najbardziej gospodarnej gminy. Można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że lata najtrudniejsze Jedlina-Zdrój ma już za sobą. Mało tego, to miasto stanowi wzór do naśladowania, jak można szybko i skutecznie wydobyć się z recesji i wejść na drogę intensywnego rozwoju.
    Skąd się bierze fenomen Jedliny-Zdroju ?
    Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto sięgnąć do przeszłości miasta. ”Historia magistra vitae est”, głosi stare łacińskie przysłowie. Czego ważnego i pouczającego możemy się dowiedzieć  z historii Jedliny-Zdroju?
    Zacznijmy od sprawy najciekawszej, czyli od wyjaśnienia jak do tego doszło, że Jedlina stała się zdrojem ?  
    O obecności źródeł mineralnych i ich leczniczych właściwościach w Jedlinie dowiedziano się już w XVI wieku. Mądry kmieć z Tannenhausen (dzisiejszej Jedlinki), Caspar Schäl, na pastwisku w górnej części kotliny górskiej,  ujął wodę źródlaną w wydrążony pień drzewa, postawił obok kram z żywnością i zainicjował, jakbyśmy to dziś nazwali, alternatywną formę zarobkowania. Od 1697 roku butelkował wodę mineralną o nazwie Sauerborn, a później Tannhauser Sonerbrunnen i sprzedawał ją w całej okolicy. Pozyskane środki finansowe pozwoliły mu wybudować obok dom mieszkalny Grundhof.
    Rok 1723, to najważniejsza data w historii miasta i zdroju. W tym to roku parcelę ze źródłem wykupił możny właściciel Jedlinki, generał -  feldmarszałek Hans Christoph baron von Seher Thoss i rozpoczął budowę domu zdrojowego. Prawdziwą założycielką kurortu okazała się jego żona, Charlotta Maximiliana hrabina von Seher Thoss, która osobiście nadzorowała postępy budowy. Od jej imienia wywodzi się nazwa miejscowości Bad Charlottenbrunn.
    Zapamiętajmy te fakty historyczne i nazwiska tworzących je ludzi: Caspar Schäl, baron von Seher Thoss i jego żona Charlotta. Sam feldmarszałek wykupił dobra ziemskie aż po Nową Rudę, tam założył pierwsze kopalnie węgla kamiennego i uchodził za prekursora przemysłu węglowego na Dolnym Śląsku. Nazwisko baronowstwa  pojawi się jeszcze w mojej opowieści.
    W 1768 roku Bad Charlottenbrunn stała się tak ważnym i znanym kurortem, że otrzymała prawa miejskie. To kolejna data, na którą warto zwrócić uwagę. Od tego momentu mija właśnie 241 lat Tak więc Jedlina jako miasto uzdrowisko liczy sobie prawie ćwierć tysiąclecia..
    W 1825 roku pojawia się na kartach historii Bad Charlottenbrunn nowe, niezwykle ważne nazwisko. To Carl Beinert, wybitny uczony, chemik, geolog, przyrodnik. W Jedlinie pojawia się jako młody, energiczny, przedsiębiorczy aptekarz. Od samego początku interesuje się sprawami miasta. Korzystne wyniki przeprowadzonych przez niego badań właściwości  tutejszych wód mineralnych inspirują go do aktywnego działania. Jego ideą-fix staje się uczynienie z Jedliny kurortu o sławie europejskiej. Odkrywa nowe źródło lecznicze, któremu nadaje nazwę Elisenquelle, a od 1864 roku Teresienquelle na cześć Teresy Krister, o której parę słów  za chwilę. Carl Beinert otacza opieką dom zdrojowy, staje się jego właścicielem i dokonuje przebudowy. Dba o rozwój uzdrowiska. W 1849 roku założył nowy Park Karlshaim na dzisiejszym wzgórzu pod wyciągiem narciarskim, zwanym też Parkiem Południowym. Został on urządzony według najlepszych wzorów z innych uzdrowisk niemieckich. Rzadkie okazy drzew i krzewów sprowadzano z całego świata. Zbudowano platformy widokowe, drewniane altany, ozdobne rzeźby, kolorowe ławeczki, zasadzono mnóstwo krzewów kwitnących i kwiatów. Ten park obok położonego w części zdrojowej miasta Parku Północnego, przyniosły Charlottenbrunn sławę w całej Rzeszy.
    Zwróćmy szczególną uwagę na miejsce tych zdarzeń. Stanie się one istotne przy omówieniu współczesnych planów rozwojowych Jedliny-Zdroju.
    W latach 1861 - 1864 właścicielem Jedliny staje się Carl Krister, śląski przemysłowiec, ogromnie ważny w historii Wałbrzycha przedsiębiorca i założyciel do dziś funkcjonującej fabryki porcelany „Krzysztof”. Dla Jedliny jeszcze ważniejszy, bo zapisał się złotymi zgłoskami zarówno w historii uzdrowiska, jak też pałacu w Jedlince. Wraz ze swą żoną, wspomnianą powyżej Teresą, dokonują przebudowy Domu Zdrojowego w najnowszym stylu, budują też obok halę spacerową i gabinet muzyczny (dzisiejsza „Biała Sala”). Bad Charlottenbrunn staje się uzdrowiskiem ściągającym do siebie sławnych ludzi z całej Europy. Niezwykłym gościem  kurortu był  młody Fryderyk Wilhelm, następca tronu, późniejszy cesarz niemiecki, przyczyniając się do promocji uzdrowiska w całych Niemczech.
    Od 1884 roku uzdrowisko staje się własnością gminy. Pozwoliło to na korzystną dla obu stron korelację planów rozwojowych miasta i uzdrowiska.
    Sława Jedliny-Zdrój, drugiego obok Szczawna-Zdrój podwałbrzyskiego uzdrowiska, utrzymuje się do czasów I wojny światowej (1914-1918). Ruch turystyczny w mieście znacznie się ożywił z chwilą uruchomienia linii kolejowej ze Świdnicy do Jedliny-Zdroju w roku 1904, co umożliwiało połączenie z Wrocławiem. Turyści z dużego miasta byli tutaj wabieni nie tylko wodami leczniczymi, ale i kozim mlekiem lub owczą żętycą, w atrakcyjnej „Szwajcarce” przy Parku Karlshaim, albo też w oficynach pałacu w Jedlince, gdzie dodatkowo można było posmakować dobrego piwa z własnego browaru.  W okresie międzywojennym Jedlina funkcjonuje nadal jako zdrój, ale można powiedzieć siłą rozpędu, na fali popularności uzyskanej wcześniej. Nie znajdujemy już w historii miasta ludzi takiej miary, jak wymienieni powyżej jej budowniczowie i mecenasi.
Dla pełnego obrazu z przeszłości miasta koniecznym jest przypomnienie kilku faktów związanych z historią głośnego w mediach od paru lat pałacu w Jedlince. I tu również będzie mowa o ludziach zasłużonych dla  świetności pałacu. Właśnie wątek wielkich ludzi w Jedlinie-Zdroju okaże się szczególnie ważny w odpowiedzi na pytanie, skąd się bierze fenomen tego miasta.
    Historia pałacu zaczyna się w roku 1605, kiedy to rozpoczęto w tym miejscu przebudowę małego  zamku na dworek, który specjalizował się w produkcji piwa. Miał on różnych właścicieli. W 1721 roku został wyłączony z posiadłości znanej w Wałbrzychu rodziny von Czetritzów i od tego momentu rezydował tu wspomniany powyżej feldmarszałek von Seher Thoss wraz ze swoją żoną Charlottą z Pücklerów. Ta właśnie potężna rodzina, skoligacona z samymi Habsburgami, władała pałacem przez znaczną część XVIII wieku. W tym miejscu warto jeszcze odnotować jeden znamienny fakt. Tuż po śmierci feldmarszałka, w 1744 roku jedliński pałac  zaszczycił swoją obecnością król pruski Fryderyk II Wielki. Przyjęła go oczywiście żona zmarłego, Charlotta. Nie trzeba chyba dodawać jak zaszczytnym wydarzeniem było goszczenie w pałacyku pruskiego monarchy. Tak więc niewielkie Bad Charlottenbrunn mogło się poszczycić tym, że w jego pieleszach gościli dwaj najwięksi władcy Prus, król Fryderyk II Wielki , a następnie cesarz Fryderyk Wilhelm.
    W  roku 1791 hrabia von Pückler  rozbudował rezydencję według projektu samego Carla Gottharda Langhansa, twórcy m. in. Bramy Brandenburskiej w Berlinie.
    Nie przetrwał on jednak w tej nowej szacie zbyt długo. Ponownie przebudował go nowy właściciel, znany nam już Carl Krister. Barokowa budowla pałacu została rozebrana do fundamentów. Na jej miejsce pojawiła się klasycystyczna budowla szkoły berlińskiej, urządzona z wyjątkowym przepychem. Gruntownie odnowioną bryłę uzupełniono w portyki doryckie od frontu i ogrodu. Znacznej przebudowie zostały poddane budynki gospodarcze okalające dziedziniec. Miało to miejsce w roku 1862, na dwa lata przed śmiercią  wybitnej osobowości, jaką okazał się dla Wałbrzycha i Jedliny-Zdroju sam Carl Krister.
    W dziejach pałacu zasłużył się wielce dla jego świetności kolejny  sukcesor posiadłości od roku 1889, Gustaw Bohm, major Kawalerii Landwery, od 1921 roku Kawaler Krzyża Żelaznego. Dokonał on przekształceń wystroju wnętrz w różnych stylach, dbał o budynki gospodarcze i dobre funkcjonowanie folwarku. Wybudował też na zewnątrz pałacu gustowną fontannę w kształcie trefla. Był ostatnim prywatnym właścicielem pałacu. W 1938 roku, a więc jeszcze przed wybuchem II wojny światowej pałac przejmuje organizacja zajmująca się przygotowaniem zaplecza sanitarno-socjalnego przyszłej wojny. W czasie wojny pałac był siedzibą Organizacji Todt, a następnie dyrekcji i komendantury budowy militarnej inwestycji w Górach Sowich, „Riese”, tzn. „Olbrzym”.
    Tak więc plejadę ludzi, którzy odegrali niepoślednią rolę w dziejach uzdrowiska warto poszerzyć o dobrych gospodarzy pałacu, fundatorów kolejnych jego renowacji. Sam pałac był i pozostał do dziś ważnym elementem podnoszącym renomę niewielkiego uzdrowiska, przyczyniając się do jego rozgłosu i sławy.
    Nasuwa się pytanie. Co ma wspólnego dzisiejsza polska Jedlina-Zdrój, z niemiecką przeszłością Bad Charlottenbrunn? Do czego przydatne są  historyczne „wypominki” zdarzeń i osób sprzed lat, skoro nie są to rodzime, ojczyste dzieje i nie mają znaczenia w naszej aktualnej rzeczywistości?
    Odpowiadam krótko. To tylko pozornie nam się wydaje, że nie mamy związków z przeszłością, bo rozgrywała się ona poza granicami ówczesnej Polski przy udziale innej narodowości. Nie zamierzam wcale sięgać do arsenału argumentów znanych nam z czasów PRL-u o polskości tych ziem i ich triumfalnym powrocie do Macierzy. Jest jedna niepodważalna determinanta ciągłości dziejowej miasta pomimo zmian przynależności państwowej. Miasto to narodziło się w tamtej rzeczywistości, jest efektem pracy rąk i umysłów ówczesnych mieszkańców tej ziemi, to oni wybudowali tu domy, ulice i place, parki i ogrody, dzięki nim powstało tu uzdrowisko i służyło przez długie lata ludziom. Na skutek takich czy innych wydarzeń historycznych staliśmy się spadkobiercami tej poniemieckiej spuścizny. Jesteśmy prawnymi właścicielami, gospodarzami, dawniej niemieckiego, dziś polskiego miasta uzdrowiska. Rzeczą najważniejszą jest aby tej spuścizny nie zmarnować, aby służyła ona jak najlepiej nam, obecnym  mieszkańcom.
    Czy tak się dzieje?  Spróbuję dać odpowiedź na to pytanie relacjonując spotkanie – meeting pod nazwą „Czarodziejska Góra – Relaks -  Jedlina Zdrój” w dniu 9 grudnia 2009 roku w Sali Konferencyjnej  firmy „Enitra” sp. z o.o. w Wałbrzychu. Gospodarzem spotkania był pan Tadeusz Ratajczyk, prezes i  dyrektor  jednej z najnowocześniejszych w Polsce firm produkujących elementy napędu i transportu ( pasy napędowe, taśmy transportujące).
    Gdyby nie to, że byliśmy w realnej fabryce, w której pod nami w dwóch kondygnacjach podziemnych trwała normalna produkcja, pracowały maszyny i ludzie, można by sądzić, że znaleźliśmy się krainie fantasmagorii. Takie wrażenie już od samego początku  zrobił na nas dyrektor – wizjoner, Tadeusz Ratajczyk. Swoje wizje roztaczał na telebimie, prezentując barwne obrazki, a na nich kolorowo ubranych ludzików wspinających się po zawieszonych wysoko pod koronami drzew linach. Dyrektor z właściwą sobie swadą i ekspresją przekonywał nas, że to wszystko jest nie tylko na obrazkach, ale realnie w Jedlinie-Zdroju w Kompleksie Rekreacyjno- Sportowym „Karolinka”, czyli w lesie pod wyciągiem narciarskim, tam gdzie dzieci jeżdżą w rurze na saneczkach, obojętnie zimą czy latem. Nowoczesny Park Linowy, taki sam jakie znane już są na Zachodzie, składający się z czterech sektorów o różnym stopniu trudności jest już zamontowany i praktycznie gotowy do eksploatacji. Przeszedł próby techniczne, a jednymi z pierwszych eksperymentatorów byli, sam pan prezes i burmistrz Jedliny. Szczególnie atrakcyjnie zapowiada się sektor dziecięcy, składający się z kolorowego toru przeszkód zawieszonych na linach. Mało tego, tuż obok jest już daleko zaawansowana w budowie drewniana restauracja „Czarodziejska Chata”, a przy sektorze dziecięcym kolejna drewniana wiata z krytym bufetem i podestami dla rodziców chcących oglądać z góry swoje dzieci. Wszystkie przeszkody w Parku Linowym, te dla dzieci i dla dorosłych, mają atesty bezpieczeństwa. Sprzęt jest nowoczesny, importowany głównie z Francji, posiadający gwarancję bezpieczeństwa. Dyrektor Ratajczyk zapewnił zebranych, że jest daleko idącym pragmatykiem i nie wróży z fusów. Zanim podjął się inwestycji przeprowadził analizy marketingowe (algorytmy sukcesu), by zapewnić  opłacalność przedsięwzięcia. Park Linowy to zarazem początek realizacji projektu, którego kolejne etapy mogą poczynić zawrót w głowie. Następny etap, to renowacja wyciągu narciarskiego, zbudowanie nowoczesnego ogródka jordanowskiego, a dalej Dziecięcy Park Narciarski ze szkółką jazdy na nartach, Park Letni, a w nim urządzenia do ćwiczeń matach i jazdy na deskorolkach. No i wreszcie dochodzimy do sedna projektu. Jego końcowy etap, to budowa planetarium, nowoczesnej sali kinowej,  a być może jeśli znajdzie się inwestor – budowa nowoczesnego sanatorium.
    Konferencja zakończyła się „wizją lokalną”, czyli przyjazdem na miejsce i możliwością zobaczenia wszystkiego bezpośrednio w Jedlinie-Zdroju.
    To spotkanie, niezależnie od jego znaczenia promocyjnego, pokazało właściwy klimat pomiędzy podmiotami współtworzącymi nową rzeczywistość w mieście, jak to określił dyrektor Ratajczyk – „klimat unikalny”. Gdyby nie ten klimat dyrektor Ratajczyk nie znalazłby się w Jedlinie ze swoimi linami. O dobrej współpracy z władzami miejskimi mówiła na spotkaniu dyrektor marketingu i rozwoju Uzdrowiska Szczawno-Jedlina. Skutkiem przyjaznego partnerstwa i  wzajemnego zrozumienia są nowe inwestycje w mieście podnoszące standard uzdrowiska – odrestaurowanie „Pijalni wód” na Placu Zdrojowym, remont i uruchomienie nowoczesnego szpitala w domu zdrojowym „Teresa”, modernizacja infrastruktury technicznej i turystycznej Parku Północnego.
    W Jedlinie-Zdroju panuje wyjątkowa atmosfera przychylności i wsparcia dla ludzi z inicjatywą. Jej twórcą i propagatorem  jest burmistrz miasta, Leszek Orpel. Już dziś można powiedzieć, że dla  miasta to „mąż opatrznościowy”, tak jak kiedyś przed laty, Carl Beinert. To właśnie burmistrz Leszek Orpel polecił odnowić ten pomnik i przywrócić jego dawny blask. Może pojawi się  inicjatywa by również jemu postawić postument z wyrazami wdzięczności, za wyrwanie Jedliny z bezruchu i stagnacji. Burmistrz skupił wokół siebie ludzi czynu, aktywnych, przedsiębiorczych, z inicjatywą. Efekty tego są widoczne na każdym kroku. To dobrze, że mieszkańcy miasta potrafią to docenić. Dali temu wyraz w ostatnich wyborach samorządowych. Jedlina-Zdrój jest rzadkim wyjątkiem, w którym Komitet Wyborczy burmistrza zdobywa wszystkie miejsca w Radzie Miejskiej, w dodatku są to prawie ci sami radni, co w poprzedniej kadencji. Również Przewodniczącym Rady jest ten sam człowiek, Roman Wysocki. Z burmistrzem tworzą udany duet autentycznych działaczy samorządowych. To z ich inicjatywy powstało w mieście Stowarzyszenie Miłośników Jedliny-Zdroju, a Roman Wysocki jest jego Prezesem. Mało jest w gminach organizacji tak aktywnych i zrzeszających tak dużą liczbę członków. To prawdziwa elita miasta, praktyczne urzeczywistnienie idei społeczeństwa obywatelskiego. Wokół burmistrza skupili się ludzie, od których zależy postęp inwestycyjny, a inwestycje są  w małych miastach najważniejsze. Dla Jedliny aspirującej do miana kurortu tak znanego jak  Polanica lub Lądek-Zdrój od tego, czy powiedzie się projekt zagospodarowania Czarodziejskiej Góry, zależy bardzo wiele. Oznacza to, że bardzo wiele zależy od Jerzego Kellera, Pawła Słoniewskiego, Tadeusza Ratajczyka. Zależy też wiele od restauratorów pałacu w Jedlince, braci Ledów. To nasi współcześni potencjalni kandydaci, aby tak jak Hans Christoph baron von Seher Thoss, Carl  Krister, Gustav Bohm, znaleźć się w przyszłości na kartach historii Jedliny-Zdroju.
    Fenomen Jedliny-Zdroju zarówno w przeszłości jak i obecnie jest wypadkową szczególnego zrządzenia losu, dzięki czemu znaleźli się w niej nadzwyczajni, nietuzinkowi ludzie, którzy dla rozwoju miasta, jego prestiżu i nowoczesności, postawili całą swoją wiedzę, umiejętności, doświadczenie i talent. Efektem ich pracy, aktywności i zaangażowania były i są sukcesy w rozwoju miasta. To oni sprawiali i sprawiają, że Jedlina jest nieprzerwanie uzdrowiskiem, że nie traci na swym uroku, że przyciąga  kuracjuszy, wczasowiczów i turystów wciąż nowymi, zaskakującymi pomysłami. Przyszedł czas, kiedy promocyjne hasło – Jedlina-Zdrój ciągle atrakcyjna – nabiera szczególnego znaczenia.

 

Autor: Stanisław Michalik

- VIII Dolnośląski Festiwal Zupy 2010

- Park Linowy Jedlina-Zdrój

projektowanie stron Wałbrzych HM sp. z o.o. www.hm.pl | hosting www.hb.pl
o książu - hotel karpacz - parki technologiczne